Alice in Warsawland: Les Misérables absolutnie nie nędzne!

niedziela, 5 grudnia 2010

Les Misérables absolutnie nie nędzne!


W zeszłą niedzielę miałam wielką przyjemność obejrzeć Les Misérables, w Teatrze Muzycznym ROMA. Wrażenia cudowne, przepiękny muzycznie, wizualnie doskonały. Może będę niesprawiedliwa mówiąc, że Janusz Kruciński (Jean ValJean) wypadł blado na tle Łukasza Dziedzica (Javert), ale z takim głosem naprawdę byłoby wielką sztuką wygrać.

To co było zatrważające to niestosowane zachowanie niektórych ludzi, którzy grali na telefonach, jedli albo klaskali w złych momentach. Teatr nigdy nie był dla mas, ale nie zmienia to faktu, że takie zachowania załamują. Nie pozostaje mi jednak nic innego jak prostaków ignorować, bo z wizyt w ROMIE na pewno nie zrezygnuję! Musicale kocham od 10lat i to się raczej nie zmieni. Poza tym muszę uczestniczyć w nowych spektaktach w nadziei, że może kiedyś zobaczę coś lepszego od „Tańca Wampirów”. Póki co, nie udało się. :-)

5 komentarzy:

  1. Roma niestety jest chyba najbardziej komercyjnym teatrem w Warszawie. Komercyjnym w sensie przystępności dla widza przeciętnego - a to odbija się na jakości widowni. Za czasów pamiętnego Tańca (czy Kotów) nie było problemu z owacjami na stojąco - zawsze wstawał ktoś z widowni, nie ze 'stałych bywalców' (których swoją drogą spotykałam na każdym spektaklu), odnosiłam wrażenie, że widzowie bardziej doceniali pracę artystów. Teraz za każdym razem jak jestem, wstaję jako jedna z pierwszych, a tłum z wielkimi oporami wstaje potem.
    Co do samego spektaklu - Krucińskiego nie sposób porównywać z Dziecicem. Dwa różne głosy, dwie różne postaci i uważałabym z wszelkimi porównaniami i ocenianiem, że jeden czy drugi jest lepszy. Obaj są powalający na swój sposób, czym innych zachwyca.
    Ja Les Mis stawiam póki co na równi z TW, może Taniec póki co jeszcze wygrywa, ale czekam na spektakle w styczniu i lutym, żeby obejrzeć Les Mis raz jeszcze, gdy aktorzy będą rozegrani i w pełni formy. Wtedy może zmienię werdykt ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do wstawania to mnie nie podoba się ta presja, jaką wstający wywierają na siedzących. Czy nie sądzisz, że wymuszone wstawanie jest nic nie warte? Jeśli nie uważasz, że aktorzy zasłużyli na stojący aplauz to chyba masz prawo siedzieć, czy nie? Ja zawsze wstaje, ale tak jak mówiłam, kocham Romę i musicale, jeszcze nigdy się nie zawiodłam. Jasne, podobają mi się mniej lub bardziej,ale zawsze to jest wysoki poziom.

    Co do Krucińskiego i Dziedzica- wg mnie porównywać można wszystko. I tak jak o talencie Dziedzica mogę pisać i pisać to w Krucińskim nie widzę magii. Nie powalił mnie ani grą, ani śpiewem, ani osobowością sceniczną. Nie wiem czy oglądałaś film z Liamem Neesonem i Geoffrey'em Rushem? Obejrzyj koniecznie. Co ja bym dała, żeby ich na scenie zobaczyć :)

    Dla mnie Wampirów nic nie przebija! Tak strasznie żałuję, że byłam na nich tylko raz,że nie masz pojęcia :( A na LM w lutym chętnie wybiorę się z Tobą :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie to nie żadna presja - wstaję, bo mi się podoba. W Buffo nie wstawałam (mimo stojącej sali), bo mnie to po prostu nie powaliło niczym. W Romie zawsze wstaję, bo za każdym razem jest magicznie, a po spektaklu zbieram szczękę z podłogi. Z drugiej strony jednak nie zastanawiałam się nigdy jak to jest odczuwać taką presję. Ale jeśli akurat o TMR chodzi to jest tak nastawiony na widza, że dla mnie to aż nie do pojęcia, jak ktoś może uważać Les Mis za niewarte owacji na stojąco.

    I podzielam Twój żal odnośnie Wampirów, mimo że byłam 'kilka' razy więcej. Zresztą nie ja jedna zapewne, bo znam przynajmniej 20 osób, które podzielają nasze uczucia ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No Ty, Ja wstajemy, bo jesteśmy zachwycone, ale Twoja wypowiedzieć dotyczyła stwierdzenia, że widownia zeszła na psy. I to, że nie wstaje jest z tym tożsame ;) No nieważne, wiesz o czym mówię. Dla mnie najgorsze było to sprawdzanie FB przed 40 latka na jego wyczesanym BlackBerry. Co jest z tymi ludźmi???

    OdpowiedzUsuń