Alice in Warsawland: A może odrobinę kultury?

niedziela, 20 marca 2011

A może odrobinę kultury?


Kunsthaus Tacheles powstał na początku XX wieku jako luksusowy dom towarowy. Był to jeden z ostatnich tego typu obiektów handlowych powstałych w Europie przed I wojną światową. Znajduje się przy Oranienburger Straße w berlińskiej dzielnicy Mitte, w sąsiedztwie berlińskiej synagogi i w pobliżu jednej z najważniejszych ulic – Fredrichstraße.

W 1928 roku koncern AEG przejął budynek i zmienił jego nazwę na Haus der Technik. W czasie II Wojny Światowej został on w dużej mierze zdewastowany. Po II wojnie światowej planowało zlikwidować budynek, jednak udało mu się przetrwać do roku 1990. Po upadku muru berlińskiego został ponownie otwarty, tym razem jako Dom Sztuki Tacheles.

Od tamtej pory na powierzchni 9000 metrów kwadratowych mieści się nietypowy dom kultury. We wnętrzach dawnego domu towarowego urządzono pracownie artystyczne, galerie, kino, bar oraz miejsce dla eksperymentalnego teatru. Warto również nadmienić, że od momentu powstania budynek ani razu nie był odnawiany. Większość zniszczeń nigdy nie została naprawiona, z roku na rok budowla ubożeje.

Tacheles jest otwarty na nowych artystów. "Każdy, kto uprawia sztuki plastyczne może nadesłać tam swoją aplikację i opis projektu, który chciałby zrealizować. Jeśli pomysł zostanie zaakceptowany przez radę artystyczną, taki człowiek będzie mógł przez określony czas korzystać z jednej z pracowni, nie płacąc czynszu, a ponosząc jedynie koszty techniczne."

Kunsthaus Tacheles jest miejscem bez wątpienia mrocznym. Jest ruderą, zarówno z zewnątrz jak i od wewnątrz całkowicie pokrytą grubą warstwą graffiti. Klatki schodowe są diaboliczne, powietrze wewnątrz stęchłe. Jestem pewna, że w takim miejscu można śnić jedynie koszmary.
Paradoksalny jest natomiast fakt, że chce się do tego miejsca wracać. Tacheles jest szczere, nie kłamie, nie udaje. Pokazuje sztukę w czystej formie, wraz z bagażem jaki muszą nieść ze sobą artyści tam tworzący. Czuć trud twórczy, ale czuć również zabawę i frywolność. Wszyscy piją piwo, wino, popalają trawę, w tle słychać muzykę klubową. W powietrzu unosi się woń farby olejnej, kurzu i wilgoci. Stali bywalcy są uśmiechnięci i pozytywnie nastawieni, podczas gdy turyści czują się niepewnie i obco. To uczucie jednak mija jak pozwoli się sobie na szersze spojrzenie, na dystans. Jak tylko poczuje się klimat tego miejsca to można być pewnym, że za jakiś czas się tam wróci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz