Alice in Warsawland: Olśnienie

czwartek, 31 marca 2011

Olśnienie


Są takie momenty w życiu człowieka, kiedy wszystko się dookreśla, definiuje. Momenty, w których następuje olśnienie i już się wie! Dla każdej osoby jest to coś innego, ale generalnie chodzi o pewność. O pewność w słuszności działania, albo o zwyczajne olśnienie, pojawienie się rozwiązania.

Taki stan można osiągnąć na wiele sposób. Jedni sięgają po różnego rodzaju wzmacniacze świadomości. Inni uciekają w stany odurzenia, podczas których doświadcza się życia inaczej. W takich stanach wszystko toczy się dwutorowo. Z jednej strony bardzo istotne i zajmujące stają się podstawowe potrzeby fizyczne i fizjologiczne, które mogą stać się nagle fascynujące lub powodować radość. Z drugiej strony natomiast odczuwa się swoisty trans, inny wymiar rzeczywistości. Lewitację połączoną z eksterioryzacją. Nieważne jaką drogą się do tego dochodzi, ale momenty olśnienia są niesamowite. Wszystko wtedy staje się jasne i oczywiste.

Takie momenty charakteryzują się niezwykłą kruchością i ulotnością. Znikają tak samo szybko jak się pojawiają. Są niespodziewane i bezlitosne w swoim oddziaływaniu. Bezlitosne w swoich osądach. Kiedy wyostrzają to co istotne i frapujące nas w życiu, wszystkie mniejsze problemy wydają się nagle żenujące i niewarte poświęcanego im czasu. Problemy w pracy, brak satysfakcji z pracy, czy w ogóle brak pracy. Kłopoty z przyjaciółmi, które można by rozwiązać nienapastliwym dialogiem i dobrymi chęciami. Nienawiść do ludzi, którzy niewątpliwie na tę nienawiść zasługują, ale którzy nie zasługują na czas im poświęcany. Nawet jeśli to czas wirtualny. Ludzie, którzy warci są jedynie ignorancji. Przejmowanie się osobami, które tak naprawdę jedyne co mają to swoje intrygi, nimi się karmią zamiast zająć się własnym życiem, które w między czasie straciło wyraźnie na jakości. Czym mają żyć osoby, które zębami trzymają się pracy, której nienawidzą, która dosłownie pozbawiła ich możliwości pełnej i funkcjonalnej rodziny? Jakie emocje mają wysyłać do otoczenia, kiedy nie szanują siebie, a energię tracą na zazdrość wobec innych? Co mają począć te Panie/Panowie, które okaleczyły swoją egzystencję zupełnie uzależniając się od partnera, stając się tym samym upośledzoną jednostką bez przyjaciół, zainteresowań i talentów? Właśnie to wszystko nie jest warte uwagi. Takie rzeczy należy izolować i odrzucać, nie zaśmiecając swojej przestrzeni. W szybkim tempie codzienności łatwo można się pogubić w ocenie priorytetów, dlatego tym istotniejsza jest refleksja. Zatrzymanie się i dostrzeżenie chwastów do wyrwania, które rozpanoszyły się w ogródku świadomości.

Gdyby tylko udało się mieć kontrolę nad tymi cennymi momentami ciszy, momentami jasności. Gdyby udało się wyeliminować wszystko co nic nie warte, przez co tylko tracimy czas i energię. Życie w takiej rzeczywistości byłoby lepsze. Buddyści, joggini, mnisi wiedzą to od dawna. Potrafią czerpać siłę z możliwości umysłu. Oprócz namacalnych osiągnięć nauki, potrafią docenić potęgę najdoskonalszego instrumentu jaki człowiek posiada. Chyba warto zatem nad nim pracować, doskonalić go. Nieskończone są bowiem możliwości ludzkiego mózgu. Zawsze też zaoszczędzi się na grzybkach halucynogennych ;-)

6 komentarzy:

  1. Bardzo mi się podoba. Na prawdę bardzo dobry tekst :)
    I jest to merytoryczna ocena :P

    OdpowiedzUsuń
  2. a co na to mama?

    OdpowiedzUsuń
  3. oburza się, że ktoś komentujący wpis tak wstydzi się swojego imienia, że pozostawia anonimowe wrzuty ;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Droga Ali,

    jestes bardzo sympatyczna osoba, chociaz nie znam Ciebie osobiscie, tylko moga sadzic i miec wyobrazenie z Twoich przepelnionych emocjami i wewn. przezyciami notek.
    Piszesz od serca jak Pan Bog przekazal i to jest piekne. Wrazliwosc ktora tutaj (mam na mysli ten post) uzewnętrzniasz, ekspresja w kazdym sylabie tak naprawde jest karma dla tych trolli o ktorych tutaj jest mowa...

    Lubie Cie chociaz nie znamy sie i nigdy nie spotkalysmy sie...

    mam nadzieje ze zachowasz i bedziesz pielęgnować w sobie to dziecko w sobie.

    cieplo pozdrawiam,
    .

    OdpowiedzUsuń
  5. akurat nie jestem Madzia :) po prostu zyczliwa osoba :D
    wiecej dystansu, zagle w piers i na przod na podboj tego swiata! czekam na relacje z tego podboju

    ps: nie trac energii na przeszlosc, nie warto

    OdpowiedzUsuń