Alice in Warsawland: Oby do wiosny...

niedziela, 30 stycznia 2011

Oby do wiosny...


Niech już ta straszna zima się skończy! Ile można przedzierać się przez zaspy?! Na prawdę, w tym roku jak w żadnym dotychczasowym, starałam się nie wybrzydzać i znosić wybryki pogodowe godnie. Mówię jednak zdecydowane dość! Basta! VETO! Mam dość zamarzania rano, popołudniu, w nocy. Mam dość wydawania astronomicznych kwot na taxówki. Mam dość przesiadywania w zatłoczonych nastolatkami pubach i klubach. Dość duszenia się w palarniach (nawet jeśli sama nie palę to zawsze znajdzie się ktoś, komu trzeba dotrzymać towarzystwa!). W końcu, mam dość noszenia miliona warstw ubrań, szalika, czapki, rękawiczek i Bóg jeden raczy wiedzieć czego jeszcze! Chcę wyjść na dwór, usiąść na trawie, napić się na Powiślu Ciechana, pobiegać bez ryzykowania poślizgnięciem. Chcę założyć sukienkę i japonki, wrócić do domu spacerem, poczuć słońce na twarzy. Przestać żyć w ciemnościach jak nietoperz... Ja chcę wiosny :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz